sobota, 9 stycznia 2016

Ani Ani, lisek i Justynka

Były święta, były i prezenty. Całe mnóstwo prezentów! Dziś chciałam się Wam pochwalić tymi, które dostaliśmy od dziewczyn z blogosfery, dwóch Ań i Agnieszki. Ale po kolei. Przed świętami dotarła do mnie paczuszka od Ani z mój dom - moja przystań. Brak mi słów na piękności, jakie zobaczyłam - magnesy na lodówkę w moimi kochanymi rogaczami, blaszki z numerkami i takie specjalne dla Łucji, gipsowa gwiazdka, która od razu zawisła na choince, serduszka, czy świeczniki z gwiazdkami. Te ostatnie Łucja notorycznie wykorzystuje do zabawy i każe nam z nich pić soczek malinowy (czerwone świeczuszki w środku). Pewnie to zasługa tego samego dnia urodzin, sama nie wiem, może jakieś niewyjaśnione porozumienie dusz, bo Ania zawsze trafia ze wszystkim w mój gust, wszystko mnie zachwyca! A potem gdzie nie spojrzę w mieszkaniu, tam leży, stoi lub wisi coś od Ani. Kiedyś chyba poświęcę temu osobny post. Aniu, dziękuję Ci z całego serca! 





Następna paczuszka przyszła do nas od Ani z Wrzosowiska. Ania z rękodzieła różnorakiego przerzuciła się na szycie historycznych strojów i rekonstrukcję historyczną, już nie tylko średniowieczną, ale i bliższych nam epok. Zajrzyjcie do niej, najlepiej od razu na profil na fb. Zobaczycie, co oznacza prawdziwa pasja! Ale teraz już prezenty: kilka serwetek, bałwanek wełniany, aniołki i zawieszki na choinkę, cudna bombka, drewniane serce i księżyc, lampionik...  O czymś zapomniałam? Dla samej Łucji były też: różowe maleńkie wiadereczko, komplet przecudownych kredek i naklejki na ścianę z wróżkami. Wszystko rozlokowane po domu zaraz niemal po rozpakowaniu paczki - tuż przed świątecznym wyjazdem. Aniu, jesteś wspaniała i sprawiłaś nam ogromną radość, dziękujemy!  






Last but not least - paczka od Agnieszki. Pisałam Wam o tej wyjątkowej dziewczynie szyjącej lalki, które można zobaczyć TU. Poznałyśmy się będąc z naszymi dzieciaczkami latem w szpitalu. Aga ma dwójkę wspaniałych dzieci, Zosię i Piotrusia. Widziałam się z nimi tydzień, ba! pięć dni, a muszę Wam powiedzieć, że teraz, po pół roku od tamtego czasu, bardzo mi ich brakuje. Od Agi przejęłam kilka metod wychowawczych ("czerwone" i "liczę do trzech" - Aga będzie wiedziała o co chodzi :), niesamowicie skuteczne!), które bardzo mi pomagają okiełznać naszego urwisa. Ale wracając do prezentów - od Agnieszki dostałyśmy z Łucją wymarzone prezenty - Lucek piękną laleczkę, która dostała imię Justynka (Luckowa "Ustynka" na cześć cioci z przedszkola). Traf chciał, że Łucja ma nawet podobne ciuszki, fryzura (jeśli nie ogarnę włosów Lucka) różni się jedynie kolorem... No bliźniaczki jak się patrzy! Ja za to ucieszyłam się chyba jeszcze bardziej niż moja Córeczka, dostałam bowiem poszewkę na poduszkę z najcudowniejszym liskiem pod słońcem! Paczkę odebrałam dopiero po powrocie z Anglii. Po nowym roku pierwszym, co zrobiłam był zakup jaśka. Teraz mam swojego osobistego, kanapowego lisa! Mało tego, od Zosi i Piotrusia dostaliśmy kartkę z życzeniami - coś, co chwyta za serce i powoduje, że gardło jest dziwnie ściśnięte. Aga, Dzieciaczki, ogromnie Wam dziękuję! Mam nadzieję, że i moje upominki przypadły Wam do gustu!






Tymczasem żegnam się dziś z Wami życząc dobrej nocy oraz wesołej, słonecznej i rodzinnej niedzieli! 

środa, 6 stycznia 2016

Serduszka i gwiazdki

Jeszcze przed świętami poczyniłam kilka szyjątek. Między innymi czerwone serduszka w gwiazdeczki z mojego upolowanego w sh materiału. Część z nich trafiła do kilku moich serdecznych koleżanek, a 6, 3 duże i 3 małe zabrałam do Anglii. Zawisły na naszej choince. 




Rok temu dostałam tez od mojej Mamy zestaw do samodzielnego wykonania - gwiazdkę z czerwoną śnieżynką. Takie kreatywne pakiety są bardzo fajne, uczą podstaw. Może trochę ograniczają kreatywność, ale przecież nie trzeba robić wszystkiego, jak w przepisie. Moja gwiazdeczka ozdobiła choinkę, tym razem tą domową. 





U nas dziś spadł pierwszy śnieg tej zimy! Ale mieliśmy radochę! Już z samego rana zaliczyliśmy wesoły spacer. Pozdrawiam Was serdecznie i cieplutko! 


poniedziałek, 4 stycznia 2016

Święta made in England

Witam wszystkich bardzo serdecznie! Obiecałam, że wrócę w poniedziałek, no to wracam! Z nowymi pomysłami i energią! Ale zanim zasypię Was zaległościami i tym, co w tym roku zdążyłam już poczynić, chciałam Was zaprosić do domu mojej Mamy, Siostry i jej Narzeczonego. To u nich przyszło nam w radości i spokoju spędzać minione święta. Pomysł, kiedy się pojawił około września, był bardzo ryzykowny. Po pierwsze długa podróż i pierwszy w  życiu (dla mnie i Łucji) lot samolotem. Ale przecież jesteśmy zaprawieni w bojach wędrowniczych. Po drugie Anglia to jednak nie Polska, nie dom... Po trzecie, to pierwsze święta mojego Męża bez jego rodziny. Chęć poznawania i smakowania nowego jednak zwyciężyły. Poza tym ja swojej Mamy nie widziałam od roku, a świąt razem nie spędzałyśmy od dekady... 
Kiedy dotarliśmy na miejsce dzień przed wigilią, zastał nas pięknie przystrojony stół i pyszne, wcale nie angielskie jedzenie. Moja Siostra bardzo się postarała, by było pięknie, przytulnie i smacznie. W wigilię od rana ubraliśmy choinkę, w dużej mierze w ozdoby stworzone przeze mnie - bombki, serduszka. Jabłuszka wykorzystaliśmy do stworzenia girlandy, która zawisła między salonem, a jadalnią (uważam, że spisaliśmy się ze Szwagrem na medal!). Potem była wieczerza z pyszną zupą grzybową (Karola rulez!), smakowitym karpiem i nieco rozciapaną (bo robioną przeze mnie) kapustą z grochem. Musicie jednak wiedzieć, że bigos wyszedł mi pierwszorzędny! Że nie wspomnę o glazurowanej szynce w pierwsze święto... Było mnóstwo prezentów i wiele pysznych dań, ale najbardziej świąteczny był chyba entuzjazstyczny śmiech Łucji. 







W poniedziałek pogoda diametralnie się zmieniła - z deszczowej w słoneczną. Wobec tego wybraliśmy się do wesołego miasteczka i na spacer po mieście, a we wtorek nad Tamizę. Oto kilka fotek, po obejrzeniu których można mieć wątpliwości, o jakich świętach piszę. Że nie wspomnę o szoku termicznym po wylądowaniu w środę na poznańskim lotnisku. 










Mam nadzieję, że dotrwaliście do końca. Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i cieplutko!

piątek, 1 stycznia 2016

Szczęśliwego Nowego Roku


Witajcie w Nowym Roku! Miałam ambitne plany względem bloga i Internetu w ogóle na ostatni tydzień. Jeden punkt wypełniłam wzorowo, a drugiego wcale. Ten pierwszy to całkowita niemal abstynencja sieciowa w okresie świątecznym. Ograniczyłam się do sprawdzania maila w telefonie. Założenie następne było takie, by po świętach jednak usiąść i wrzucić kilka postów. Zabrałam na wyjazd gotowe zdjęcia. Trzeba było tylko usiąść, napisać parę słów i wszystko. Ale wybaczcie mi, czas spędzony w gronie rodziny był dla mnie ostatnio najważniejszy. Spędziliśmy go na rozmowach, wspólnym gotowaniu, zabawach, spacerach, oglądaniu filmów i wieczornej grze w scrabble. Niby banał, a jednak nie do końca. Nie, jeśli się nie widziało Mamy, czy Siostry tak długo. Nie, jeśli to pierwsze "świadome" święta ukochanego Dziecka. Mam nadzieję, że rozumiecie. Już od przyszłego tygodnia ruszam jednak z impetem, bo mam sporo zaległości. Chciałam Wam pokazać jeszcze świąteczne ozdoby, nasz tydzień spędzony na Wyspach, prezentowe szaleństwo. W kolejce na realizację czeka wiele wspaniałych projektów i inspiracji. Jeszcze gdyby tylko doba miała tak o jakieś 3-4 godziny więcej...  Tymczasem bardzo serdecznie dziękuję Wam za wszystkie życzenia, które dostałam pocztą tradycyjną i elektroniczną, wszystkie prezenty i ciepłe słowa. I Wam chciałam życzyć szczęśliwego Nowego Roku 2016! Oby był on lepszy niż mijający. Choć jak dla mnie, to może on być równie doby, jak 2015, bo był to dla mnie i mojej rodziny wspaniały okres spełnionych marzeń i rzeczy robionych po raz pierwszy w życiu. Ściskam Was mocniachno i do zobaczenia w następnym tygodniu!

środa, 23 grudnia 2015

Wesołych Świąt!

Tradycyjnie już, tuż przed świętami zapraszam do naszego skromnego mieszkania. Nie poczujecie tu pierników, nie pachną mandarynki, a piekarnik jest zimny. Wszędzie walają się za to bagaże, a atmosfera jest różna. Wyjeżdżamy. Już za chwilkę. Lecimy do mojej Rodziny do Anglii. To będzie pierwsza od 10 lat wigilia z Mamą. Już nie mogę się doczekać! Przepraszam, że nie od razu wszystkim odpiszę, że pewnie nie napiszę już zbyt wielu komentarzy na Waszych blogach, ale wiedzcie, że...

...zarówno Wam, jak i sobie, życzę, by te święta były wyjątkowe i niepowtarzalne, pełne radości i miłości, ciężkie nie od prezentów i nie od jedzenia, a od ciepłych słów trafiających wprost do serc. Obyśmy spotkali się za kilka dni bogatsi w doświadczenia i emocje. Obyśmy pielęgnowali w sobie tylko te najlepsze uczucia. Zapomnijmy o sporach, wybaczmy sobie i innym. Do niedawna wydawało mi się to niemożliwe, ale spotkałam anioła. Kilka przeczytanych słów było jak ładunek wybuchowy pod lodową tamą, kamiennym murem wokół serca. Wam również życzę, abyście - może w te święta, a może w nadchodzącym Nowym Roku spotykali takich ludzi - anioły. 











poniedziałek, 21 grudnia 2015

Bombki, cz. 3

Witam Was serdecznie po raz ostatni w odsłonie bombkowej. Dziś zupełnie inne zawieszki, które były prezentami dla naszych najbliższych. W bombkach z pleksy zamknęłam zdjęcia naszych kochanych pociech - Łucji, Jagódki, Tomka i Franka. Kolory dobrałam zgodnie z wystrojem mieszkań, do których trafiły.  Buźki dzieciaczków rozmazane celowo. Wiecie, że mam awersję do zamieszczania fotek dzieci na blogu.










W środę zaproszę Was jeszcze tradycyjnie do naszego mieszkanka. Zobaczycie, jak udekorowaliśmy dom na święta. Potem znikam na kilka dni, bo Boże Narodzenie chcemy spędzić bez komputera. Zobaczymy, czy powiedzie mi się ten detoks.  Dobrej nocy!