piątek, 8 marca 2013

Britisz Kandy rewoluszjon!


No to ogłaszam drugie w moim życiu candy :D Ha!


A niech tam! Okazje są dwie – po pierwsze właśnie dołączyłam do społeczności Facebooka (jako Petra Bluszcz). Nie wiem, jak to wszystko wyjdzie, bo to dla mnie totalna nowość. Wybaczcie, jeśli popełnię jakieś facebookowe faux pas, czy zrobię coś nie tak… Ciągle się uczę. Może dojrzeję kiedyś do tego, by założyć też swoje prywatne konto… Kto wie? W każdym razie to dla mnie, osoby starającej się w jakimś sensie zachować anonimowość w sieci, to totalna rewolucja. Ale czy można być w sieci i jednocześnie być anonimowym? Raczej nie. Mam nadzieję, że nie jestem w swoim postanowieniu hipokrytką. Po prostu funkcjonuję pod pseudonimem. Kropka :D Znajdziecie mnie TUTAJ oraz w pasku bocznym bloga. 
A teraz drugi powód do zabawy – przepiękna książka Treasures of Britain. Dostałam ją kiedyś od Mamy. A potem jeszcze jedną… Mam więc dwie. Czemu się nie podzielić? Książka została przygotowana przez zespół ekspertow i zawiera wiele cennych, uporządkowanych alfabetycznie informacji o Wyspach, ale przede wszystkim cudowne ilustracje, grafiki, mapy. Przekazuję Wam wydanie drugie, opublikowane w Londynie w roku 1973. Książka ta liczy prawie 700 stron.








Poza tym do wygrania będą przygotowane przeze mnie:
  • Puszka na herbatę
  • 2 serduszka-zawieszki z masy solnej
  • Ocieplacz na kubek (cud na kiju, kombinejszon po całości, ale Union Jack jest!)
  • Brelok z modeliny
  • Kolczyki




Wszystko utrzymane w klimacie mocno brytyjskim :D To tylko takie dodatki, najważniejsza i tak jest książka, ale jak już obdarowywać, to mnogo :D

Zasady jak zawsze – udział w zabawie mogą wziąć każdy. Warunkiem jest podlinkowanie u siebie banerka oraz zostawienie komentarza pod tym postem. Kto ma konto na fb, to fajnie, jakby napisał u siebie o tej rozdawajce. Będzie mi bardzo miło, jeśli polubicie mnie (czy jak to się tam nazywa) na facebooku i zostaniecie obserwatorami mojego bloga, ale to nie jest konieczne, by wziąć udział w losowaniu. Oczywiście osoby anonimowe proszone są o podanie maila i wszystkie te fejsbukowe czary, jeśli mają konto.
Zgłoszenia przyjmuję do północy w niedzielę 7 kwietnia.
Mam nadzieję, że się Wam prezencioszki spodobały i licznie weźmiecie udział w zabawie. Dla mnie to też radocha!

A na koniec wszystkim Wam życzę dużo miłości i radości oraz spełnienia marzeń z okazji naszego wspólnego święta!

poniedziałek, 4 marca 2013

o-SOLE-mio


Masa solna przed długi czas leżała poza zasięgiem moich znerwicowanych łapek. Myślałam, że skoro nie mam talentu do pieczenia ciast, to z masą, która przecież też jest ciastem, nie będzie mi po drodze. Pewnego dnia postanowiłam jednak spróbować coś stworzyć w myśl zasady, że lepiej żałować czegoś, co się zrobiło, niż nie zrobić tego wcale. Żeby nie zanudzać Was moimi solnymi perypetiami od razu przechodzę do zdjęć:



Pomysł na ptaszka zapożyczyłam, czy też może po prostu ściągnęłam od Snow, która tak naprawdę, to tym ptaszkiem zainspirowała mnie do działania. Dziękuję Ci ogromnie, Snow! Dzięki Tobie pokonałam niechęć do masy solnej :D


Część serduszek jest już ozdobiona, ale o tym kiedy indziej.


A to mój pierwszy świąteczny wyrób. Wiem jedno – malowanie masy solnej to sztuka ekstremalna.


Keep calm & hakuna matata :D Bez komentarza, za to z dużą dozą śmiechu.


A to już szyldziki. Zawisną na koszykach w łazience, ale o tym też będzie później.

Tymczasem żegnam się z Wami i lecę się przygotować na odwiedziny Siostry (a musicie wiedzieć, że bardzo rzadko się widujemy, więc przygotowania są jak najbardziej konieczne!)
Do miłego!

środa, 27 lutego 2013

Lekarstwo na smutki


Nie, żebym jakiegoś potrzebowała. Nawet nie mam czasu i siły się smucić! Po prostu pewnego razu przeglądałam moje zapasy naprasowanek i wpadła mi w ręce czaszka. W ręce – czaszka, a do głowy – pomysł. Miałam w zanadrzu buteleczkę po amolu, więc dalejże do roboty! Nałożyłam na butelkę podkład, potem białą farbę akrylową i zabrałam się za szycie. Kawałki lnu pozszywałam lnianą grubą nicią, dodałam naprasowanki i gotowe!

Na butelce widnieje napis „lekarstwo na smutki” w języku francuskim. Je bois z etykietki oznacza „wypij mnie”. Myślę co prawda, że teściowej to bym tej buteleczki nie dała, nawet jeśli zawierałaby najlepszą spośród wszystkich nalewek mojego Męża. Ale znająca się na żartach przyjaciółka, to co innego. Co jednak jeśli przyjaciółka woli język włoski… Ano nowa butelka, tym razem po… no właściwie, to nie pamiętam po czym. Do tego ulubiony kolor Kasi – błękit. Czaszki już nie miałam, naprasowałam więc zegarek. Hasło wrzuciłam w translator. Swoją drogą, wie któraś z Was, jakby było „wypij mnie” po włosku? Wyszło coś takiego:


Jeszcze tylko naleweczka do środeczka i prezent gotowy. Kasiula była zachwycona. I ja też, widząc jej uśmiech. Chyba naprawdę butelka okazała się mieć leczniczy charakter.



niedziela, 24 lutego 2013

Zabawa i jeszcze więcej prezentów


Zostałam zaproszona do zabawy przez Avreę. Oto więc kilka ilustracji z mojego życia....

  1. Codziennie widzisz - Moje Kochanie!

  1. Ubranie, w którym mieszkasz - Stare dżinsy Michała :D

  1. Ulubiona pora dnia - Wieczór

  1. Coś nowego - To będzie niespodzianka…

  1. Właśnie tęsknisz za…- Czekoladą, bo odkryłam, że nie mogę jej jeść ze względu na alergię Łucji na kakao.

  1. Piosenka, która chodzi Ci po głowie - Run to the hills Ironów

  1. Nagłówek Twojego tygodnia
Na zawsze ponosisz odpowiedzialność za to, co oswoiłeś. Antoine de Saint-Exupéry


  1. Najlepszy moment tygodnia - Generalnie, to od trzech miesięcy nie odróżniam dni tygodnia…

  1. Kim chciałaś/łeś być jako dziecko ?? - Detektywem, kimś takim jak osławione CSI :D

  1. Nigdy nie rozstajesz się ze... zdrowym rozsądkiem (nad czym niejednokrotnie już ubolewałam)

  1. Co może znaleźć się  na Twojej liście życzeń... - Aktualnie jest jedno, ale ogromne – szczęśliwe dziecko

  1. Twoja miłość od pierwszego wejrzenia... - Łucja! A jakże!

  1. Co robisz przez cały czas... - Hehe, karmię, przewijam, lulam, sprzątam….

  1. Zdjęcie tygodnia... - Wybaczcie, więcej nie pokażę.

  1. Ulubione słowo , wyrażenie... - Przyjaźń ponad podziałami

  1. Najlepszy moment roku…-  Jesień!

  1. Ktoś kto zawsze potrafi Cię uszczęśliwić - Michał i Łucja!


Bardzo dziękuję za zaproszenie do zabawy! Fajnie było się zastanowić nad tymi wszystkimi rzeczami. Nie da się ukryć, że aktualnie świat kręci mi się wokół Łucji…
Wybaczcie mi, że nie wytypuję nikogo tym razem…

Na koniec jeszcze raz prezent od Ani, bo się okazało, że jak go dostałam, to oprócz wisiorka były tam jeszcze przecudnej urody kolczyki oraz pyszna herbatka (aktualnie na mojej liście zakupów) oraz czekoladka (zjedzona przez Męża, bo ja nie mogę L). Oczywiście czekoladka i herbatka nie załapały się już do zdjęcia, bo zostały w bardzo szybkim czasie skonsumowane, ku wielkiej uciesze naszych żołądków :D


Aniu, jeszcze raz serdecznie dziękuję!

Miłego tygodnia Wam życzę!


czwartek, 21 lutego 2013

Szczęśliwości


Po pierwsze chcę Wam dziś podziękować. Za komentarze, za miłe w nich słowa, przede wszystkim zaś za to, że jesteście! Witam też nowe Obserwatorki! Mam nadzieję, że zagościcie u mnie na dobre. Po drugie muszę się Wam dziś pochwalić kilkoma rzeczami, bo trochę się ich nazbierało.
Na pierwszy ogień idą serduszka od Anity. Jakież było moje zdziwienie, gdy pewnego dnia odczytałam maila, że zostawiłam na jej blogu pierwszy komentarz! Z tej okazji Anita przygotowała dla mnie upominki w postaci przesłodkich i pięknie pachnących różami i lawendą serduszek oraz cudnej szydełkowej broszki, którą – tak się złożyło – mam dziś przypiętą do swetra. Jedna zawieszka ozdobiona jest wizerunkiem pieska, jako że Anita kocha te stworzonka. Kochana, dziękuję Ci bardzo, bardzo!



Drugi prezent był złożony, bo ma dłuższą historię. Razu pewnego postanowiłam spontanicznie przemalować wiklinową szafkę (kupiona za studenckich czasów w Lidlu za stówkę). A jak już ją przemalowałam, to stwierdziłam, że przydałyby się ładne szyldziki z numerkami do ozdoby. No więc oczywiście pomyślałam o Qrce. Nie myśląc za długo napisałam do niej i zamówiłam com chciała. Qrka poinformowała mnie, że to super zbieg okoliczności, bo właśnie przygotowała dla Łucji prezencioszka, więc wyśle wszystko razem. Ja dostałam więc moje wymarzone szyldziki, a Łucja serduszko z imieniem, które zawisło już na łóżeczku oraz rewelacyjny woreczek z transferem i uroczą zawieszką. Qrko – tak po prostu – dziękujemy!





A to już moja szafka z qrkowymi szyldzikami (tak się spieszyłam z ich przywieszeniem, że nie zdążyłam zrobić zdjęć przed :D):




Na koniec pochwalę się Wam, że w Walentynkowym wyzwaniu u Małopolanek zajęłam drugie miejsce. Do konkursu zgłosiłam serduszko wykonane z różnej wielkości perełkowych koralików. Ta różna wielkość sprawiła, że jest ono bardzo trójwymiarowe i w ogóle prezentuje się bardzo ciekawie.



W nagrodę Ania zrobiła dla mnie piękny wisiorek z zamka. W ogóle Dziewuszka robi śliczne rzeczy, które możecie zobaczyć na jej blogu W strefie ciszy. Mam nadzieję, że zostanie mi wybaczone, że pożyczyłam od niej fotkę wisiorka… Już się nie mogę doczekać, aż to cudeńko obejrzę i będę mogła założyć! Aniu, dziękuję jak nie wiem co!

źródło: http://wstrefieciszy.blogspot.com/

Wiecie, tak normalnie, po ludzku, serce mi się raduje, że spotkałam się z tak wielką życzliwością z Waszej strony. To niesamowite dostawać tyle zarówno rzeczy materialnych, jak i tego, czego w żaden sposób nie da się wycenić – ciepła i serdeczności. Z tej okazji przygotowuję dla Was candy, które ogłoszę na początku marca. Będzie bardzo… brytyjsko!
Tymczasem żegnam się dziś z Wami gorąco i śnieżnie!