Dzieci jednoczą. I to nie tylko rodzinę. Miałam okazję się o tym przekonać, kiedy Łucja poznała na placu zabaw małą Wiktorię. Patryka znała już wcześniej, bo to nasz sąsiad, ale z jego Mamą miałam wcześniej ograniczony kontakt. Kiedy jednak nasze dzieci zaczęły się razem bawić, my też zaczęłyśmy spędzać ze sobą więcej czasu. Zaproponowałam dziewczynom, że może porobimy razem bombki. Po wielu perypetiach padło na termin wczorajszy, poniedziałkowy. Zebrałyśmy się we trzy: Paulina, Nina i ja. Nasze dzieci wspaniale bawiły się w pokoju Łucji pod czujnym okiem mojego kochanego Męża. Raz po raz dobiegały nas śmiechy, chichy i okrzyki radości, co nas radowało ogromnie i śmieszyło zarazem. My tymczasem malowałyśmy i kleiłyśmy. Zaznaczę, że dziewczyny nie miały nigdy wcześniej styczności z decoupage (no, powiedzmy, bo siostra Pauliny robi piękne prace, ale sama Paulina uważała się - całkiem niesłusznie - za totalne beztalencie w tej dziedzinie, nie próbując nawet). Siedziałyśmy tak sobie i dłubałyśmy w tych naszych bombkach. Objaśniałam dziewczynom tajniki decu. W ruch poszły farby, pędzle, kleje i konturówki. Na dokładkę do jednej bombki starczyło mi nawet pasty strukturalnej (a na co mi ostatnio zeszło prawie całe opakowanie, to napiszę niebawem). Nina z rozpędu zrobiła aż trzy ozdoby. My z Pauliną po jednej. Dzieci co chwila wpadały po coś, ale my byłyśmy w innym świecie. Zwłaszcza Nina, która mówiła, że czuje się jak w bajce. Faktycznie brakowało tylko kolęd, bo był zarówno św. Mikołaj w postaci mojego Michała, jak i małe elfy - nasze urwisy. To był na prawdę fantastyczny wieczór! Już planuję kolejny, ale pewnie nie prędzej, niż w styczniu. Tymczasem zapraszam do obejrzenia naszych prac.
| Ta pyza w środku, to oczywiście ja :) |
A to już bombka, którą zrobiłyśmy z Łucją w ramach pierwszego zadania z kalendarza adwentowego. Łucja "ciapała" farbą, oczywiście różową. Ja dodałam srebrne gwiazdki i kokardkę. Ozdoba zawiśnie jej pokoju.
Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i dziękuję za wszystkie komentarze!




