Majowe candy to u mnie już niemal tradycja. No bo wiosna, bo imieniny i Dzień Matki, bo w końcu fajnie jest organizować tego typu zabawy. W tym roku z małym opóźnieniem, ale jest.
Nagrody ufundowała moja Mama, która specjalnie z myślą o Was kupiła dwa przepiękne wiktoriańskie albumy na zdjęcia oraz dwie stylizowane portmonetki z motywem londyńskiego autobusu. Ja od siebie dorzucam mały świecznik oraz pewnie jeszcze jakiś drobiazg zrobiony własnoręcznie w kolorach dostosowanych do reszty kompletu - jeden zielony, drugi fioletowy.
Tym razem wygrają dwie osoby. Mam nadzieję, że prezenty się Wam podobają i licznie weźmiecie udział w zabawie.
Zasady jak zawsze - komentarz wyraźnie mówiący o chęci przystąpienia do candy, banerek u siebie na blogu, osoby anonimowe proszone są o pozostawienie adresu e-mail. Dodatkowo można dołączyć do obserwatorów bloga i/lub polubić mój profil na fb. Będzie mi bardzo miło.
Muszę się Wam przyznać, że albumy były małą częścią ogromniej przesyłki, którą dostaliśmy ostatnio od mojej Mamy i Siostry.
Wśród wszelkiej maści przydasiów znalazły się też dwa pisma, które sprezentował mi mój kochany Szwagier. Mamo, Karola, Jacek! Dziękuję Wam serdecznie! Oczywiście już zdążyłam wykorzystać dwa wzory z książki o pomysłach na świąteczne ozdoby. Zmiana materiału poczyniła z nich ozdoby całoroczne, ale o tym potem. Później pochwalę się Wam też jeszcze jednym prezentem, tym urodzinowym od moich najbliższych z Wysp. Jest bombowy!
Tymczasem zapraszam Was do zabawy!



