niedziela, 3 listopada 2013

Gwiazdka ze sporym wyprzedzeniem i pewien zielony ogr…


Dziś będę uprawiać chwalipięctwo. Mianowicie będę się chwalić prezentami, które dostaliśmy w ostatnim czasie. Na pierwszy ogień idzie przepiękny haft – metryczka, który Łucja dostała od mojej Siostry. Karola zrobiła jeszcze podobną dla Jagódki, ale niestety nie obfociłam… Haft krzyżykowy ciągle pozostaje dla mnie nieosiągalnym, dlatego z radością podziwiam dzieła mojej Siostry i wiem, że w kwestii rękodzieła się uzupełniamy :D



Następnie pochwalę się fajną doniczką ze sklepu fajnedonice.pl. Miało być bez prezentów i z dobrego serca, ale oczywiście Mąż Koleżanki nie wytrzymał i musiał mi jedną podarować. Pisałam Wam o mojej awersji do kwiatów. Jest od tego mały wyjątek – fiołek od mojej Siostry. Rośnie i kwitnie nieprzerwanie (czy to możliwe w ogóle?). Doniczka podpasowała fiołkowi akuratnie, a i hasło na niej jest w zgodzie z roślinką.



Przyszła kolej na bardzo obfite podarki.  I już możecie się domyśleć, że to od mojej Mamy. Prezentowane przedmioty to tylko niewielka, acz chlubna reprezentacja 40-kilowej paczki.


Któż lepiej, jak Mama wie, co mi w duszy gra? Wszystko pasuje do mnie idealnie – lawenda, łyżeczki (chyba jeszcze nie pochwaliłam się Wam moją kolekcją…), kropkowy dzbanuszek (brakuje mi już miejsca w kuchni!), czy srebrna szkatuła (zakupiona pewnie na wyprzedaży samochodowej). Mamo, wiem, że tu zaglądasz, więc dziękuję Ci bardzo, bardzo!






A na koniec chwalę się ogrem z tytułu posta – wczoraj pierwszy raz upiekłam shrecka. Skorzystałam z TEGO przepisu. Nie raz pisałam Wam o tym, że ja + pieczenie ciast = katastrofa. Tym razem bez kuchennej apokalipsy się obyło, ale wyłapałam doła po tym jak wyciągnęłam biszkopt z piekarnika. Okazało się, że nie urósł ani o minimetr! Reszta jednak wyszła bez zarzutu i ciasto wygląda, jak z obrazka.


Swoją drogą, macie jakiś niezawodny przepis na biszkopt? Ja robiłam to ciasto setki razy, ale byłam wtedy dzieckiem i mieszałam tylko składniki, które dodawała Mama. Znam zatem technikę, ale nie pamiętam składników…

Na koniec chciałam podziękować za wszystkie prezenciochy! Każda rzecz z osobna i wszystkie razem sprawiły mnie i moim najbliższym ogromną radość :D A teraz już kończę i zmykam szyć choinki (tym to już pochwalę się w następnym poście).
Miłego tygodnia Wam życzę i do zobaczenia!

10 komentarzy:

  1. jakie sliczne ! prezenty , a metryczka cudna !
    pozdarwiam

    OdpowiedzUsuń
  2. słodki króliczek na metryczce :)
    a skarby od Twojej Mamy? zawsze perełki...dzbanek w kropki SUPER :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. ciasto faktycznie się prezentuje :) co do biszkoptów to ja nawet nie wiem czy nie umiem (aż wstyd się przyznawać!)
    metryczka piękna, wspaniała pamiątka dla Łucji.
    co do paczuszki to nawet nie wyobrażam sobie jak wielkie szczęście gościło na Twojej twarzy gdy odkrywałaś kolejne skarby. Taka Mama to prawdziwy skarb!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Prezenty robione z sercem są wielokrotnie milsze od "gotowców", fajnie mieć uzdolnioną ciocię. No i fajnie też dostawać takie paczuszki, wyszperane i wyszukane perełki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale cudne prezenty dostałaś! Wszystkie! A ciastko mniam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudne prezenty:) A ciacho apetycznie wygląda:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Kropeczkowy czajniczek skradł moje serce! Śliczny! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ..... do czajniczka i całej reszty szykuje się nowy komplet, obowiązkowo czerwony w białe kropeczki :) osobiście wyszukany przez moją drugą połowę :)
    ..... a na ciasto od samego patrzenia ślinka cieknie :)
    Pozdrawiamy serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję :)