czwartek, 5 lutego 2015

Kot i mysz

Jestem, jestem! Na początek bardzo serdecznie Wam dziękuję za tak pozytywne przyjęcie moich dwóch poprzednich postów. Nie spodziewałam się, że moje refleksje na temat macierzyństwa i bycia kobietą w ogóle wywołają taki odzew. Na prawdę miło było mi czytać Wasze opinie. Także ciepłe słowa odnośnie nowego wystroju naszego salonu były jak miód na moje serce. Jeszcze raz dziękuję!
Tymczasem siedzę w domu z Łucją. Moje maleństwo znowu jest chore. Zareagowaliśmy praktycznie od razu, więc jest duża szansa, że szybko wyzdrowieje. Mam nadzieję, że sprawdzi się to powiedzenie, że jak się wychoruje w żłobku, to w przedszkolu już nie będzie problemu. Czy u Was też panuje jakaś epidemia grypy? U nas cała przychodnia pełna! Ale dość o chorobach!

Dziś chciałam powrócić do moich wytworków. Oto Mia:





Kocicy towarzyszy mysz. Maskotka powstała przed świętami i była jednym z prezentów dla mojej Siostry. Jest ona posiadaczką bardzo rozrywkowego kota o imieniu Mia właśnie. Dlatego uszyłam jej wersję pluszową (czy też raczej polarową). A jako, że kocica nie mogła się obejść bez podarunku, to uszyłam dla niej mysz do zabawy. W środku jest grzechotka. Podobno Mia była zadowolona. Jak możecie zauważyć, na szyi kota jest cudowna gwiazdka, którą dostałam od Ani (mój dom - moja przystań) w świątecznej paczuszce. Postanowiłam podzielić się nią z moją Siostrą, bo Karola bardzo podziwia prace i mieszkanie Ani. Teraz ma więc tą gwiazdkę, tak na szczęście i dla inspiracji. 
Generalnie mam jeszcze do pokazania całą masę rzeczy zrobionych w grudniu. Muszę się streszczać, bo w głowie już kiełkują pomysły na wiosenne dekoracje, pisanki i kolejne maskotki. No i jeszcze bal karnawałowy Łucji w przyszłym tygodniu... Pomysł na przebranie jest, a i materiał już kupiłam. Muszę tylko uszyć sukienkę i zrobić dodatki. Ot, kilka godzin roboty... Buziaki Wam ślę wirtualne!

12 komentarzy:

  1. pokazuj, pokazuj!
    swietny ten kot z myszą ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna para:) Ja nie choruję od wielu lat a to za sprawą tranu:) polecam! Bo wcześniej praktycznie nie zdrowiałam i już mnie lekarz do szpitala słał. A Jagódkę jeszcze karmię piersią i mając 9 miesięcy nawet katarku nie miała. Więc życzę dużo zdrówka i dla córci też polecam tran. A w przychodniach nie mam pojęcia co się dzieje bo nie chodzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do czasu, kiedy Łucja poszła do żłobka, też ani razu nie chorowała. A tran pije od ponad pół roku... Ale dziękuję za radę :)

      Usuń
  3. Bardzo podoba mi się kociak! A i myszka piękna, jestem pewna, że Mia była zadowolona!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale z Ciebie zdolniaszka. Mia i mysz są cudowne. Domyślam się tego wielkiego uśmiechu Twojej siostry! Bardzo się cieszę, że gwiazdka ode mnie trafiła w takie dobre ręce :)

    Co do grypy to i owszem panuje u nas i zadomowiła sie u mnie, ledwo żyję :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Słodka para! A mysz - grzechotka to ho ho!
    Życzę zdrowia Młodzieży!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kot z mysza jest super :) Podejrzewam, że zabawka była pierwszej klasy :) Moja kocica już trochę za stara na takie zabawy i jedyne czym ją można zainteresować to szeleszczącą szaszetką z mięskiem ale wiem, że u młodszych kotów takie zabawki są bardzo pożądane :)
    Pozdrawiam cieplutko :)
    Oliwka

    OdpowiedzUsuń
  7. Rewelacyjne połączenia kota i myszy;) zdróweczka dla córeczki!

    OdpowiedzUsuń
  8. Kot śliczny, ale ta myszka do zabawy dla futrzaka mnie urzekła :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję :)